test

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Inna świnia


Nie od dziś wiem, że jestem świnią, ale tą inną…
Późne popołudnie, w zasadzie kończy się niedziela. Moja cudowna żona zagląda do mojej torby i wyciąga piątkowy pojemnik na sałatkę, utytłany sosem i resztką kapusty (oraz innej zieleniny, którą jestem żywiony).
Tu muszę wspomnieć, że moja żona „jeszcze” robi mi pyszne śniadania, bym nie musiał głodować lub zjadać powietrza z muchami (jeśli też macie takie żony to wiecie, jakimi jesteśmy farciarzami). Coś jednak czuję, że zbliża się dzień, kiedy wstanę rano i ponownie wrócę do suchych kromek chleba i wody z kranu, bo jak wiadomo rano mężczyźni mają zdecydowanie mniej czasu niż kobiety, a poza tym czas dla nas płynie kilka razy szybciej, dlatego czasu mamy tak mało. No ale wracając do mojego nieumytego pojemnika…
Stoi, patrzy się na mnie groźnie - lasery w oczach, kolty w dłoniach, wyrzutnia rakiet na plecach.
- Sławek!
Sławek drapie się po owłosionym brzuchu i przekręca się na boczek.
- Tak, Elizko? – odpowiedział ze zdziwieniem, jakby nie wiedział o co chodzi.
- Sławek!
- Zapomniałem, ale pewnie musi śmierdzieć, bo od piątku trzymałem w torbie – odpowiedział jakby nic się nie stało.
- Sławek! – Lasery wypalają dziury, rakiety latają po mieszkaniu, z koltów sypią się pociski.
- Umyje przecież, zaraz no.

Wstał i umył – Orzesz w ryj, ale jebie! – pomyślał.

Kilkadziesiąt minut później, a może kilkanaście…? Nie pamiętam, jad z pojemnika musiał pozbawić mnie przytomności.
- Sławek, zjesz ryż czy makaron? – pyta się żona.
- W sumie to nie ma znaczenia, zjem to i to – odpowiada wszystkożerca.
- Jakbyś chciał makaron, to muszę ci dogotować więcej – odpowiada żona po krótkiej analizie stanu zaopatrzenia.
- Eliza, nie trzeba, wrzucę ryż i tą resztkę makaronu, zaleję pulpetami, co tam będziemy dogotowywać?
- Sławek, nie będziesz jadł resztek. Nie jesteś świnią! – odpowiada wytrącona z równowagi żona.
- No ale ja jestem świnią, tyle razy mi już to mówiłaś – protestuje Sławomir.
- Jesteś świnią, ale inną, nie taką.
- Jaką?
- Inną. Dogotuję ci makaron do pulpetów.
Zacząłem się zastanawiać, do jakiej kategorii świń należę…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz