Nie od dziś
wiem, że jestem świnią, ale tą inną…
Późne
popołudnie, w zasadzie kończy się niedziela. Moja cudowna żona zagląda do mojej
torby i wyciąga piątkowy pojemnik na sałatkę, utytłany sosem i resztką kapusty
(oraz innej zieleniny, którą jestem żywiony).
Tu muszę
wspomnieć, że moja żona „jeszcze” robi mi pyszne śniadania, bym nie musiał
głodować lub zjadać powietrza z muchami (jeśli też macie takie żony to wiecie,
jakimi jesteśmy farciarzami). Coś jednak czuję, że zbliża się dzień, kiedy
wstanę rano i ponownie wrócę do suchych kromek chleba i wody z kranu, bo jak
wiadomo rano mężczyźni mają zdecydowanie mniej czasu niż kobiety, a poza tym
czas dla nas płynie kilka razy szybciej, dlatego czasu mamy tak mało. No ale
wracając do mojego nieumytego pojemnika…
Stoi, patrzy
się na mnie groźnie - lasery w oczach, kolty w dłoniach, wyrzutnia rakiet na
plecach.
- Sławek!
Sławek
drapie się po owłosionym brzuchu i przekręca się na boczek.
- Tak,
Elizko? – odpowiedział ze zdziwieniem, jakby nie wiedział o co chodzi.
- Sławek!
-
Zapomniałem, ale pewnie musi śmierdzieć, bo od piątku trzymałem w torbie – odpowiedział
jakby nic się nie stało.
- Sławek! –
Lasery wypalają dziury, rakiety latają po mieszkaniu, z koltów sypią się pociski.
- Umyje
przecież, zaraz no.
Wstał i umył
– Orzesz w ryj, ale jebie! – pomyślał.
Kilkadziesiąt
minut później, a może kilkanaście…? Nie pamiętam, jad z pojemnika musiał
pozbawić mnie przytomności.
- Sławek, zjesz
ryż czy makaron? – pyta się żona.
- W sumie to
nie ma znaczenia, zjem to i to – odpowiada wszystkożerca.
- Jakbyś
chciał makaron, to muszę ci dogotować więcej – odpowiada żona po krótkiej
analizie stanu zaopatrzenia.
- Eliza, nie
trzeba, wrzucę ryż i tą resztkę makaronu, zaleję pulpetami, co tam będziemy dogotowywać?
- Sławek, nie
będziesz jadł resztek. Nie jesteś świnią! – odpowiada wytrącona z równowagi
żona.
- No ale ja
jestem świnią, tyle razy mi już to mówiłaś – protestuje Sławomir.
- Jesteś świnią,
ale inną, nie taką.
- Jaką?
- Inną. Dogotuję
ci makaron do pulpetów.
Zacząłem się
zastanawiać, do jakiej kategorii świń należę…?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz