test

wtorek, 20 marca 2018

Z takimi nogami twarz jest niepotrzebna

Środek tygodnia. Poranek. Sławomir zmierza do pracy.
Wysiadka z tramwaju. Ludzie niczym żywe trupy stadnie pędzą na peron. Kto żyw zajmuje miejsce wzdłuż żółtej linii, by mieć najlepszą wypadową do zajęcia siedziska w wagonie.
Podjeżdża metro, Sławomir atakuje, sapie, rozpycha się łokciami, jak każdy inny… Jest miejsce, och kurwa szybko, bo jakiś złamas mi je zajmie. Jest, jest, moje! – wykrzykuje w myślach.
Siada.
Uspokaja się.
Zamlaskał i rozejrzał się niczym Jaś Fasola dając wszystkim do zrozumienia, że to miejsce jest jego.
Po chwili Sławomir wybałuszył oczy. Naprzeciwko niego siedziała kobieta z pięknymi nogami, ale niezbyt ładną twarzą. 
- Dobra tam – pomyślał i wyciągnął książkę.
Niby otwiera, niby czyta, niby.... Rozejrzał się spode łba, czy nikt nie patrzy, że on patrzy. Zaciągnął kaszkiet na oczy i ukrył wzrok przez innymi spojrzeniami.
- To teraz sobie popatrzę – zaśmiał się diabolicznie w duszy.
Usadowił się wygodnie, książkę wystawił tak, że wzrok skierował wprost na kobiece kolana, a daszek kaszkietu ucinał jej łeb.
- No… ma te nogi, no, no – gaworzył sobie tak dobrych kilka minut.
Następna stacja. 
- Uwaga! Drzwi otwierają się – wypowiada zdanie automat.
Przed Sławomirem staje mężczyzna - słuchawki na głowie, za krótkie spodnie, skarpetki czarne w białe serduszka i kołysze się na boki w rytmie jakiejś tam pojebanej piosenki.
- Kurwa! Co znowu? No kurwa! – klnie w myślach Sławomir.
Mężczyzna staną na kursie „Sławomir – nogi”.
- No ja pierdolę! – do przekleństw dodał kolejne.
Sławomir rozejrzał się na boki, to w lewo, to w prawo.
- Nosz kurwa, pusto. Jak okiem sięgnąć pusto, od końca do początku! Kurwa nie, no nie, no kurwa nie! Dlaczego ten złamas musiał stanąć akurat tu, pomiędzy mną, a moim desygnatem? Ja pierdole, znowu ja, znowu kurwa ja! No nie! Tyle miejsca wolnego, ale musiał stanąć tu! Kurwa! – skwitował myśl niczym Marek Konrad w dniu Świra i po chwili dodał - Przecież nie wstanę i nie powiem Skarpecie w Serduszka „Panie, spierdalaj Pan, bo zasłaniasz nogi”.
Sławomir wrócił do lektury o Początkach Nóg… Polski znaczy się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz