Urlop!
Wracam z pracy. Wysiadam kilka przystanków wcześniej, w dłoni telefon, odpalona gra – muszę wygrać mecz, nie mogę przerwać.
- Vulytsya Kladholi 1? – Zaczepia mnie młody mężczyzna.
- Słucham? – Spoglądam na człowieka.
- Kladholi 1? – Mężczyzna nie odpuszcza.
- Chwileczkę – Odpowiadam i wyłączam grę - Szukasz jakiejś ulicy?
- Kladholi 1
- Nie znam takiej ulicy, rozumiem tylko „1”, nie mogę zrozumieć nazwy ulicy przez twój akcent. Powiedz jeszcze raz, powoli – Próbuje pomóc młodzieńcowi.
- Kladholi 1 – Odpowiedział.
Wyciągam super gadżet, służbowy Samsung Galaxy S coś tam (wszak najnowszy) i zapuszczam super program „Google Map”, włączam lokalizację i wpisuje Kladholi, ale wyskakuje mi świątynia hinduska w Indiach „Nie, na pewno nie szuka świątyni, a na pewno nie tej w Indiach” pomyślałem.
- Słuchaj, nie ma takiej ulicy w Polsce.
Młodzieniec mówi coś o taksówce i pokazuje mi na „Złotówę”, która zatrzymuje się na światłach, czuję, że zaraz podbiegnie, więc złapałem go za ramię w ostatniej chwili.
- Nie biegnij, w Polsce się już tak nie robi. Taksówki puste nie oznaczają, że są wolne. Kiedyś tak się u nas robiło, ale nie teraz. Teraz się dzwoni i taxi podjeżdża pod klienta. Poczekaj, pomogę ci.
- Jestem w Polsze 2 dni – Odpowiedział młodzieniec.
- Nic nie szkodzi, pomogę – Uspakajam człowieka.
- Napisz mi na telefonie ulicę – Ukrainiec wpisuje, ale po chwili mówi „Polski alfavit” i oboje robimy „facepalma”.
Młodzieniec dzwoni do kogoś i daje mi telefon. Słyszę człowieka z akcentem ukraińskim, ale mówi wyraźnie po Polsku. Pytam się, gdzie mam zaprowadzić twojego przyjaciela?
- Na ulicę Kladjoli 1 – (Inaczej brzmi, z H robi się J)
Och nie! Zostałem pokonany przez system. Spuszczam głowę i coś czuję, że nie będzie tak łatwo – takiej ulicy też nie ma.
- Gdzie jest ta ulica? Nie za bardzo jestem w stanie zrozumieć nazwy ulicy z powodu twojego akcentu, powiedz jeszcze raz, jaka to ulica i gdzie jej szukać?
Oddałem telefon zagubionemu mężczyźnie i słyszę, że mówi coś o „bukwie”, chyba łapie – powinniśmy od razu na to wpaść. Ponownie dostaje telefon i człowiek z telefonu literuje mi nazwę, która układa się w „Gladioli”, EUREKA! Jest ulica, mam ją na Google Maps!
Po paru chwilach dowiedziałem się, w jaki autobus mam wsadzić młodzieńca, dziękujemy jakdojadę.pl.
- Chodź, idziemy do autobusu, podjedziemy do niego tramwajem.
Wchodzimy do tramwaju, młodzieniec wyciąga portfel wypchany banknotami.
- Schowaj portfel, lepiej, aby nikt nie widział ile nosisz przy sobie. Nie martw się o bilet, wezmę to na siebie.
Idziemy na przystanek autobusowy i ZONK! Trasa autobusu zmieniona – dziękujemy ZTM! Jasna cholera. Dobra idziemy na taksówkę. W pobliżu był postój, więc tam podeszliśmy.
- Proszę zabrać mojego kuzyna, który wczoraj przyjechał do Polski na ulicę Gladioli. Nie chcę puszczać go samego, bo boję się, że zabłądzi – Mówię do taksówkarza.
- Nie ma problemu, to blisko - Odpowiedział uśmiechnięty taksiarz.
Młody Ukrainiec pyta się mnie, ile ma mi zapłacić za poświęcony czas i pomoc.
- U nas już się tak nie robi. Zapomnij o tym i postukałem się w skroń. Za pieniądze pomoże ci taksówkarz, ponieważ jest to praca tego pana, a mój obowiązek.
Na koniec przytuliliśmy się na tzw. „Słowiańskiego Miśka” z przyklepem po plecach. To była bardzo miła i wzruszająca chwila. Młodzieniec coś jeszcze mi mówił, kiedy odchodziłem - zrozumiałem coś o pięknej Polsce. Domyśliłem, że dziękował serdecznie.
Polska jest piękna, to prawda, jednak tak mało widzimy, zaślepieni w telefony (przenośna). Zrobić coś samemu, nawet niewielkiego, coś, dzięki czemu ktoś powie ci, jaki jesteś wielki, jak piękna jest Polska. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. To my decydujemy o tym, jak o nas będą mówić nasi sąsiedzi.
Reasumując, kiedyś byliśmy tacy sami jak obecnie Ukraińcy, dlatego musimy pomagać naszym braciom przez pryzmat własnych doświadczeń z przeszłości – zwróćcie uwagę na fakt z taksówką, z pieniędzmi w portfelu, z próbą zapłaty za pomoc. My również stosowaliśmy podobne paradygmaty w przeszłości – jednak zapomnieliśmy o tym przez wszechobecną demokrację, wolność i prawie nieograniczony niczym dostęp do (tu sobie wstaw, co tylko chcesz).
Numer ulicy zmieniłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz