test

sobota, 13 października 2018

Science-Fiction, babcie i tramwaj

Sobotni wieczór. Powrót z uczelni do domu. Siedzę w tramwaju, czytam książkę, jedną z cyklu Honor Harrington, klasyka napisana przez D. Webbera. Atmosfera naprawdę miła, gwar dzieci, młodzieży i dorosłych.
Przede mną siedzi młoda kobieta, na oko 21 lat.

Było naprawdę miło… było…

Przystanek.

Do wagonu wchodzi kobieta tak na oko lat 70. Zajmuje miejsce. Moją uwagę przykuwa jej twarz – wygląda jak Pomiot Chaosu - to nie może dobrze się skończyć.

Następny przystanek.

Do wagonu wchodzi mężczyzna pchający wózek inwalidzki ze staruszką. Kobieta z dziećmi siedząca na "klapkowych" siedzeniach (miejsce na inwalidów i wózków) wstaje i chce jej ustąpić, babcia jednak daje do zrozumienia, że tylko jeden przystanek i nie trzeba robić jej miejsca na wózek.
Nagle odzywa się Pomiot.
- Heee, a gdyby to była młodzież to by się nawet nie spytała.
Babcia na wózku kiwa głową w geście zrozumienia i się uśmiecha.
- Nawet by nie zauważyli – Pomiot Chaosu dalej ciągnie temat – O na przykład ta – wskazuje palcem młodą kobietę siedzącą przede mnę – Nie ustąpiłaby, takie są wychowane. Siedziałyby i udawały, a jeszcze pani zobaczy, siedzi na miejscu dla inwalidów i starszych.
Babcia na wózku widać, że już nie podziela jej punktu widzenia i przestaje się uśmiechać. Kobieta stojąca obok Pomiota Chaosu również nie wytrzymuje jej skrzeczenia i zmienia miejsce.
- Tak są wychowani, tak, tak są wychowani – Pomiot dalej swoje.
Ludzie widać, że mają chyba dość słuchania, jacy to młodzi ludzie są chujowi. Ja również miałem dość i zabrałem głos.
- Czy może pani przestać opowiadać te pierdoły? Ci młodzi ludzie zostali wychowani przez swoich rodziców i szkołę, więc to ci drudzy ponoszą odpowiedzialność, a nie młodzi.
- O, odezwał się. Jak czytasz to czytaj i się nie wtrącaj – Pomiot Chaosu próbuje mnie pacyfikować.
- Obraża pani tą młodą kobietę, wskazuje ją palcem i opowiada głupoty nie zastanawiając się, że to pani jest również odpowiedzialna za jej wychowanie – Odpowiadam Pomiotowi.
- O, odezwał się! Niby czyta książkę, a słucha! Czytasz? To czytaj, a nie się udzielasz. Książkę czyta! Heee!
No kurwa, myślę sobie. Trafiłem na Ynteligentkę. Będzie ciężko (a było jeszcze gorzej). W sukurs Pomiocicy Chaosu przyszedł Pomniejszy Demon płci męskiej z rowerem górskim i dodał swoje:
- He he he – najpierw się zaśmiał ukazując bijącą inteligencję z sinawych zębów i podniszczonej chociaż jeszcze w miarę młodej twarzy, a potem dodał – Czyta Sajs-Fiksjon. Mondry chce być!
- No Sajs-Finkcjon czyta, no właśnie, a gada, nie czyta, to słucha – Pomiocica odgryza się na mnie – To się nie odzywaj, jak czytasz, to czytaj.
- Udaje inteligentnego a czyta Sajs-Finksjon he he he – Pomniejszy Demon Rowerzysta dokończył masakrowanie mojej książki i mnie.
Analizuje Demona Rowerzystę i widać, że jedyne co się w życiu nauczył to jazda na rowerze i pewnie to przyszło mu z wielkim trudem (chociaż z tyłu okładki doczytał napis – bo wielki „Science-Fiction”), więc postanowiłem zamilknąć i nie dawać się wciągać rozmowę bo wiem, że na ich poziomie zostałbym zniszczony. Niestety obie te istoty nie grzeszyły inteligencją. Odpuściłem.

Wracając wstecz.

Wczesne południe. Zmierzam na uczelnie. W tramwaju trochę ludzi. Za mną trzy siksy dzikie elfki dzielą się jednym siedzonkiem, ja przysypiam przy Sajsfiksjion.

Do tramwaju wbija jedna babcia za drugą. Siksy-elfki nawet nie zareagowały. Wstaje i krzyczę do babci, żeby sobie jebła. Ta mówi, że tylko jeden przystanek. Za plecami miałem inną babcie więc tej się spytałem i skorzystała z mojego dobrego wychowania. Mówię do tej pierwszej, że usiądę na plastiku (w tramwajach są takie puste miejsce bez poddupka, gdzie można posadzić tyłek).
Nagle babcia depcze mi po butach.
- Przepraszam – Babcia się uśmiecha.
- Nic nie szkodzi – Odpowiadam.
Po chwili znowu mnie jeb – po bucie.
- Hihi przepraszam – Mówi.
- Nic nie szkodzi, naprawdę – Mówię z uśmiechem, chociaż ledwo zipie. Byłem zmęczony, po całym tygodniu pracy, pomagania w domu żonie przy dziecku, szkołą i ogólnie życiem.
Po chwili znowu mnie staruszka depcze.
- Hihi podrywa mnie pan? – Babcia widać, że chciała sobie pożartować.
- Dziś nie mam siły nawet na starsze panie – odpowiedziałem zalotnej staruszce.

Babcie siedzące w zasięgu moich decybeli zarechotały i tak jechał ten wesoły tramwaj. Ale to było wcześniej – dzień zniszczyła mi Pomiocica Chaosu i Pomniejszy Demon z Rowerem Górskim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz